Menü Bezárás

Mój pierwszy domowy serwer nauczył mnie pokory

Kupiłem używany pecet z biura. Stary Dell Optiplex z i5 czwartej generacji, 8 GB RAM, dysk 500 GB. Myślałem, że to będzie prosta zabawa. Wrzucę Proxmox, postawię kilka kontenerów i nacieszę się prywatną chmurą. Skończyło się trzema dniami debugowania, bo karta sieciowa padała pod obciążeniem. Okazało się, że ten model ma znaną wadę – mostek Realtek, który po prostu się przegrzewa. Gdybym wcześniej przeczytał recenzje i porównania sprzętu na spidersweb.com.pl strona, pewnie wybrałbym coś innego. Albo przynajmniej wiedział, na co uważać. Złośliwi powiedzą, że każdy musi się sparzyć. Może i tak, ale szkoda czasu.

Planowanie budowy według rzeczywistych potrzeb

Za drugim razem podszedłem inaczej. Nie kupowałem niczego, dopóki nie spisałem, co właściwie ten serwer ma robić. Ludzie często zaczynają od sprzętu, a potem szukają zastosowania. To odwrotna kolejność. Najpierw odpowiedz sobie na pytanie: co chcesz hostować? Pirackie oprogramowanie, repozytoria Git, kopie zapasowe zdjęć z telefonu? Każda z tych rzeczy ma inne wymagania. Dla prostego serwera plików wystarczy Raspberry Pi z zewnętrznym dyskiem. Do Jellyfina i transkodowania wideo potrzebujesz czegoś z mocniejszym GPU. Ja postawiłem na Nextcloud i GitLaba. Wyszło, że potrzebuję przede wszystkim stabilności i dobrego transferu sieciowego, a nie mocy obliczeniowej. Kupiłem więc N100 z mini PC i 16 GB RAM. Działa już rok bez restartu.

Rachunek za prąd to największy zaskok

Większość poradników pomija ten temat. Mówią: „weź starą wieżę biurową, jest tania”. Tania w zakupie, ale w Polsce prąd kosztuje. Oldschoolowy Xeon z dwoma zasilaczami potrafi ciągnąć 150W na biegu jałowym. Przy dzisiejszych stawkach to jakieś 150-200 zł miesięcznie za pracę 24/7. Przez rok wydasz więcej na prąd, niż kosztowałby nowy energooszczędny komputer. Sam popełniłem ten błąd z pierwszym Dell’em. Karta graficzna w środku okazała się być energożernym Radeonem z 2010 roku, który grzał jak piecyk. Wyjąłem go, ale zasilacz w Dellu miał sprawność poniżej 80%. Rachunki za prąd poszły w górę o jakieś 40 zł. Dlatego polecam mierzyć pobór mocy miernikiem za 30 zł jeszcze przed finalnym montażem.

Magazynowanie danych to nie miejsce na fanaberię

Przy domowym serwerze kusi, żeby używać starych dysków z laptopów albo pojedynczego dużego talerza z zewnętrznej kasy. Zrobiłem tak z dyskiem 4 TB z Western Digital, który wyciągnąłem z obudowy USB. Działał bez zarzutu przez tydzień. Potem nagle zniknął z systemu. Smarty wykryły setki realokowanych sektorów. Straciłem zdjęcia z ubiegłego roku, bo akurat backup nie był skonfigurowany. Dziś używam dwóch dysków SSD w ZFS mirror i jednego 8 TB talerzowego tylko do archiwum. Nikt normalny nie potrzebuje RAID 5 w domu. Lepiej wydać kasę na dwa mniejsze dyski i mieć kopię, niż bawić się w macierze. I absolutnie nie pomijaj testów długoterminowych badblocks przed włożeniem dysku do produkcji.

  • Używaj wyłącznie dysków przeznaczonych do NAS lub serwerów (seria WD Red, Seagate Ironwolf)
  • Sprawdzaj SMART co tydzień, zanim dane przepadną
  • Backup trzymaj na osobnym nośniku fizycznie odłączonym od serwera
  • Nigdy nie ufaj pojedynczemu dyskowi, nawet nowemu
  • Przy SSD wybieraj modele z pamięcią TLC i cache’em DRAM
  • Mierz temperatury w obudowie – dyski nie lubią upału powyżej 45 stopni

Oprogramowanie buduje lub psuje całą zabawę

Kupiłem drogi sprzęt, postawiłem Proxmox i zacząłem instalować dockery z internetu. Każdy obraz ściągałem „na szybko” bez czytania dokumentacji. Efekt? Trzy kontenery, które pisały logi do katalogu głównego i zapchały partycję systemową. Musiałem reinstalować od zera. Potem przerzuciłem się na zwykłego Debiana bez wirtualizacji. Okazało się, że dla domowych zastosowań nie potrzebuję hypervisora. Wszystkie usługi ładnie chodzą w zwykłym Docker Compose. Używam Portainera do zarządzania, Watchtower do automatycznych aktualizacji obrazów, a do backupu bazy danych skrypt napisany w BASH. Proste, nie wymaga certyfikatu administratora. Najważniejsza lekcja: nie kombinuj. Wybierz jeden system, trzymaj się go. Jeśli nie masz konkretnego powodu, nie używaj Dockera na LXC w Proxmoxie – to tylko kolejna warstwa problemów.